Często brzydka rzeczywistość, z jaką spotykają się czarni uczniowie w naszych szkołach

Często brzydka rzeczywistość, z jaką spotykają się czarni uczniowie w naszych szkołach

Podczas gdy protestujący wychodzą na ulice Ameryki, by zaprotestować przeciwko brutalności policji i niesprawiedliwości rasowej, czarni i inni uczniowie oraz kolorowi absolwenci używają mediów społecznościowych do opowiadania osobistych historii o rasizmie, z jakim zetknęli się w szkole – publicznej i prywatnej, K-12 i na studiach. .

Posty są w większości anonimowe, często na stronach specyficznych dla poszczególnych szkół — takich jak elitarne szkoły prywatne Przyjaciele Sidwella w Waszyngtonie i Szkoła Dayton w Princeton n New Jersey.

Jak zgłoszone przez New York Times, uczniowie otwierają strony i zapraszają innych uczniów, absolwentów, a nawet nauczycieli do opowiadania swoich historii. Jest ich teraz mnóstwo, często pięknie skomponowanych pól tekstowych, które opowiadają historie o tym, co było i ma być czarne w tych szkołach.

Historia toczy się dalej pod reklamą

Ten post pochodzi od Aldena S. Blodgeta, białego pedagoga, który przez dziesięciolecia pracował w prywatnych niezależnych szkołach, które twierdziły, że mają „różnorodne” i „włączające” społeczności, ale tego nie robiły. Powiedział, że próbował rozmawiać z czarnymi studentami, aby poznać ich rzeczywistość, ale nie zaszedł daleko. On pisze:

Nie mieli zamiaru dzielić bolesnych doświadczeń z jakimś starym białym facetem, który prowadził w większości białą szkołę, zwłaszcza gdy te doświadczenia krytykowały szkołę i kwestionowały nasze twierdzenia, że ​​stworzyliśmy przyjazną, zróżnicowaną społeczność. Prosiłem ich o zaufanie do systemu, którego nie uznali za godny zaufania…

Teraz, jak pisze, widzi nadzieję w tym nowym ruchu mediów społecznościowych, pisząc: „Ich zbiorowe głosy kwestionują pustą retorykę naszych idealistycznych twierdzeń”.

Blodget był zarówno uczniem niezależnych szkół, jak i nauczycielem języka angielskiego i teatru, a także administratorem w pięciu różnych szkołach w kilku stanach podczas swojej prawie czteroletniej kariery akademickiej. Opublikował wiele artykułów o edukacji.

Historia toczy się dalej pod reklamą

Od 2000 do 2014 roku współpracował z neurobiologem Mary Helen Immordino-Yang z University of Southern California, prowadząc warsztaty dla nauczycieli w celu zbadania implikacji jej badań oraz badań Kurta W. Fischera z Uniwersytetu Harvarda.

Alden S. Blodget

Ludzie w szkole, zwłaszcza tablice i dyrektorzy, są naprawdę dobrzy w zamienianiu słów w puszyste fantazje o utopijnych światach, w których „stworzyli różnorodne, integracyjne społeczności”, „chronili i wzmacniali najsłabszych” i „uprawiali środowiska, aby odblokować bogactwo różnorodności. ” W błyszczących katalogach i na stronach internetowych pojawiają się wzniosłe zdania, a w otwartych domach przewijają się potencjalni rodzice i uczniowie koloru. Dyrektorzy szkół tworzą ładną misję, wyznaczają komisję ds. różnorodności i zatrudniają koordynatora ds. równości i integracji. Problem rozwiązany. I jak to często bywa, ludzie zaczynają mylić ten szum z rzeczywistością. Słodka ziemio wolności, o Tobie śpiewamy. Niestety, prawdziwe życie toczy się w cieniu.

Historia reklamy jest kontynuowana pod reklamą

Kiedy byłem zastępcą dyrektora szkoły, największym wyzwaniem dla mnie było penetrowanie niewidzialnego świata młodzieży. Istnieje świat taki, jaki chcą sobie wyobrażać dorośli, świat, który odpowiada zdrowym, uśmiechniętym obrazom naszych aspiracji, deklaracji misji i podręczników dla uczniów. I jest świat młodych.

Uczniowie są mistrzami iluzji, potrafią źle skierować naszą uwagę, by wzmocnić nasze przekonania. Tak więc jako administrator szkoły podejrzewałem, że pomimo naszej dumy z deklarowanego postępu w tworzeniu zróżnicowanej, integracyjnej szkoły, nasi kolorowi uczniowie mogą się z tym nie zgodzić.

Ale nie mogłem znaleźć prawdy. Spotykałem się z czarnymi uczniami, głównie jeden na jednego, i próbowałem dowiedzieć się, jak wyglądało ich codzienne życie, jak doświadczali kultury szkoły. Byli biegli w pozostawaniu w ukryciu.

Historia reklamy jest kontynuowana pod reklamą

Pięć lat temu Kip Bordelon opublikował na stronie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szkół Niezależnych artykuł pt. „ Co się dzieje z odroczoną empatią ? Pisał o potrzebie widzenia i rozumienia świata przez białych z perspektywy czarnego człowieka:

„…administracja każdej szkoły musi rozwinąć realistyczne, dokładne poczucie szczególnej kultury, w której nauczyciele i uczniowie koloru żyją na swoich kampusach. Oznacza to, że szkoły muszą zrozumieć, w jaki sposób ci nauczyciele i uczniowie codziennie doświadczają życia w swoich szkołach. Czy czują się samotni? Czy mają głos? Czy czują się szanowani? ”

Niedawno Mark Mitchell napisał podobny artykuł: „ Zrób selfie dla sprawiedliwości społecznej ”, w którym sugeruje w zasadzie to samo: przyjęcie „Standardu Matki Teresy”, że „należymy do siebie” i uznanie potrzeby, aby nauczyciele i administratorzy zrozumieli, w jaki sposób uczniowie koloru doświadczają kultury szkoły. „Kto nie może oddychać?” „Na czyjej szyi klęczysz?” Oferuje doskonałe sugestie, jak podejść i omówić trudne pytania, takie jak te.

Z moich wcześniejszych doświadczeń dowiedziałem się, że uczniowie z mniejszości mi nie ufali. Nie mieli zamiaru dzielić bolesnych doświadczeń z jakimś starym białym facetem, który prowadził w większości białą szkołę, zwłaszcza gdy te doświadczenia krytykowały szkołę i kwestionowały nasze twierdzenia, że ​​stworzyliśmy przyjazną, zróżnicowaną społeczność. Prosiłem ich o zaufanie do systemu, którego nie uznali za godny zaufania.

Historia reklamy jest kontynuowana pod reklamą

Uzyskanie wglądu w rzeczywiste, przeżyte doświadczenia czarnych uczniów w naszych szkołach, dotarcie do prawdy, uczenie się, kto nie może oddychać, wymaga poziomu zaufania ze strony bezsilnych, który po prostu nie był częścią kultury. Jeśli bezsilni nie mogą ufać potężnym, nie będą mówić prawdy. Nie byłem więc optymistą, jeśli chodzi o rady Mitchella, które są bardziej produktywne niż Bordelona.

Aż do niedawna, kiedy odkryłem ruch „Black at” na Instagramie, który w końcu oferuje studentom koloru anonimową społeczność głosów, aby mogli dzielić się swoimi doświadczeniami w różnych szkołach (takich jak Lawrenceville, Exeter, Andover itp.). Ich zbiorowe głosy kwestionują pustą retorykę naszych idealistycznych twierdzeń:

„Mój doradca w akademiku powiedział mi… że mój związek międzyrasowy z białym mężczyzną był obrzydliwością i oboje byliśmy zmuszeni zadzwonić przed nim do naszych opiekunów, aby poinformować ich, co robimy. Ilekroć widział nas razem, rozdzielił nas. Ten nauczyciel wciąż tam jest”.
„Dzień MLK był moim najmniej ulubionym dniem w roku… Nie mieliśmy zajęć, zamiast tego wzięliśmy warsztaty z różnorodności. Ale to oznaczało, że przez cały dzień na warsztatach, a nawet podczas przerwy na lunch, kiedy popełniłem błąd siedząc w akademiku, musiałem wysłuchiwać rasistowskich komentarzy. Np. Dyskusje o tym, jak akcja afirmatywna doprowadziła do przyjęcia czarnych studentów, którzy nie należeli do [tu], [rozmowy] na temat słowa na „N”, ignoranckie opinie na temat tego, co jest nie tak z czarną społecznością, randki międzyrasowe i kopanie złota itp. czuł się nieswojo, wyróżniony i nieszczęśliwy…”
„Biały kolega z klasy przedstawił mnie białemu studentowi płci męskiej, który przypadkowo zapytał mnie, czy znam pewnego czarnego studenta płci męskiej. … Powiedziałem tak. Powiedział mi, że zostali przydzieleni współlokatorzy jako nowi [studenci] i nie podobało mu się to, ponieważ nie lubił budzić się każdego ranka, aby zobaczyć jego nagą czarną dupę, i roześmiał się. Ja nie. Potem powiedział mi, że ktoś zostawił notatkę z napisem [słowo na N] na ich drzwiach i znów się roześmiał. Później zapytałem czarnoskórego studenta, czy to prawda w tej notatce i dlaczego o niej nie słyszałem. Po prostu spojrzał na mnie, jak: „Wiesz dlaczego. Jaki jest sens?''

Szansa tutaj jest potężna. To już czas, by szkoły przestały się oszukiwać i składać sobie gratulacje za retoryczne i symboliczne rozwiązania, które przez dziesięciolecia nie odnosiły się do doświadczeń kolorowych uczniów. Głosy na Instagramie nie prezentują nowej rzeczywistości.

Instagram zapewnił tym uczniom jedynie platformę do mówienia o upokorzeniu i bólu, których zawsze doświadczali i nadal cierpią w swoich szkołach. Niewidzialne stało się widoczne.